Posts tagged “zachód słońca

Wieczór w Lovina Beach

Lovina to taka miejscowość turystyczna na północy Bali. W ogóle nie planowałam tam jechać, ale potem okazało się, że z Bedugul mogę wyruszyć jedynie w górę lub dół mapy, przy czym ta druga opcja oznacza powrót do Ubud, naturalnym wyborem stała się zatem Lovina. Choć z pewnością nie był to wybór idealny.

Plaża jest tam ciemna, nieopodal niej wybudowano dziesiątki hoteli i hotelików, a główną atrakcją miejscowości są rejsy statkiem, podczas których można obserwować delfiny. Najlepiej o wschodzie lub zachodzie słońca. Nie dla mnie coś takiego. Lovina znudziła mi się po kilku zaledwie godzinach, więc zaraz następnego dnia pojechałam dalej. Z jednodniowego tam pobytu zostało mi zaledwie kilka zdjęć.

Lovina Beach, Bali, Indonesia, Ania Błażejewska, travel photography Czytaj dalej »

Pin It

Vang Vieng, czyli mało Laosu w Laosie

Vang Vieng to małe miasteczko na trasie z Vientiane do popularnego Luang Prabang. Niektórzy przyjeżdżają tam na chwilę, a potem tak bardzo zachwycają się tym miejscem, że nie potrafią wyjechać. Inni uciekają zaraz następnego dnia.

Mnóstwo tam wszelkiego rodzaju barów serwujących tzw. happy drinks, nastrojowych restauracji, w których zasiąść można na wygodnych poduchach, guesthousów i tego wszystkiego, co może przydać się turyście. W ciągu dnia najpopularniejszą rozrywką jest tubing, czyli spływ na sporej wielkości oponach, a wieczorem zaczynają się imprezy, które trwają do białego rana. Do tego setki turystów i… niewielu Laotańczyków (z wyjątkiem tych, którzy pracują w turystyce).

Intensywna zieleń, wapienne skały i rzeka Song co prawda zachwycają, ale to dla mnie trochę za mało. Być może zmieniłabym zdanie, gdybym wypożyczyła rower i zwiedziła okolicę, tak jak to pierwotnie miałam w planach, ale po kilku godzinach spędzonych w Vang Vieng zdecydowałam, że uciekam. Zrobiłam tylko kilka zdjęć malowniczego bambusowego mostu i następnego dnia ruszyłam na północ Laosu pierwszym autobusem.

Laos, Vang Vieng. Bamboo bridge over the Nam song River. Travel Photography. Photos from Laos. Zdjęcia z Laosu. Ania Błażejewska. Czytaj dalej »

Pin It

W Pushkarze czyli tam, gdzie święte jezioro

Odsłona 1. Znajduję słynne święte jezioro. Nie mija nawet minuta, kiedy pojawia się kapłan proponujący odprawienie puji, czyli złożenie swego rodzaju hinduskiej ofiary. Zastanawiam się, czy faktycznie jest kapłanem, czy jedynie się pod niego podszywa, bo to podobno bardzo popularny proceder w Pushkarze. Nie sprawdzam, nie dostaję czerwonej nitki do noszenia na nadgarstku, nie płacę za puję, więc kapłan się na mnie obraża i mruczy coś średnio ciekawego pod nosem. Takich jak on spotykam na każdym kroku. Średnio co 10 – 15 minut wliczając w to panów proponujących mi wrzucenie kwiatków do jeziora.

Odsłona 2. Kiedy schodzę do jeziora, widzę napisy „NO PHOTOGRAPHY”. Załamuję się. Potem na szczęście okazuje się, że w rzeczywistości zakazy dotyczą tylko niektórych miejsc.

Odsłona 3. Ghaty, czyli schody wiodące do świętego jeziora, są brudne. Zresztą „brudne” to słowo, które nie do końca oddaje rzeczywistość. Dodatkowo są tak bardzo nagrzane od słońca, że nie sposób na nich stanąć gołą stopą. A tylko gołą stopą stanąć można. Odczuwam nawet różnicę w temperaturze pomiędzy kamieniami w kolorze piaskowym i tymi bardziej czerwonymi. Czerwone są jeszcze cieplejsze! Takich ghatów wokół jeziora jest dokładnie 52.

Odsłona 4. Siadam. Wokół mnie mnóstwo pielgrzymów, którzy przybyli w to jedno z najświętszych miejsc dla wyznawców hinduizmu. Kąpią się w wodzie, składają ofiary, gra fajna muzyka. Miejsce nieporównywalne do żadnego innego. Ale też żadne inne jezioro nie powstało z kwiata lotosu rzuconego na ziemię przez Brahmę. Zresztą nazwa „Pushkar” znaczy w sanskrycie właśnie tyle co „niebieski kwiat lotosu”.

Odsłona 5. Zachód słońca. Czas ostatnich kąpieli i powrotu do swoich domów, hoteli i innych przybytków. W wodzie pluskają się również psy. Dopiero teraz, kiedy temperatura nieco spadła, mają siłę na jakąkolwiek aktywność.

Odsłona 6. Poranek. Spotykam panów suszących na słońcu swoje turbany i zachwycam się barwami. Nieopodal krowy dostają swoją codzienną porcję chapati.

Odsłona 7. W południe mam ochotę na małe zakupy, bo sklepów i straganów tu całe setki, ale uciekam do hotelu. Za gorąco.

Odsłona 8. Wieczorem spotykam wielką grupę pielgrzymów z okolic Jaisalmeru. Kolory sari sprawiają, że przystaję i robię zdjęcia. Kobiety wołają mnie do siebie i tak zaczyna się swego rodzaju sesja foto.

Odsłona 9. Kupuję płytę z muzyką, która słyszałam przy ghatach, a potem jej słucham wieczorem. Jeśli macie ochotę, też możecie posłuchać (z góry uprzedzam, że kawałek jest baaardzo długi):


Sadhu wieczorową porą.

Czytaj dalej »

Pin It

Pocztówka z Udaipuru


Indie, Udaipur. Lake Palace.

Pin It

3 pocztówki z Indii: Jodhpur, Jaisalmer i Udaipur

Po małej przerwie przesyłam trzy pocztówki z Indii.
Zostałam jednak w Rajasthanie. Jest wprawdzie nieprawdopodobnie gorąco, ale okazuje się, że z łatwością znoszę temperatury powyżej 35 stopni (Jodhpur i Udaipur), a nawet te powyżej 40 (Jaisalmer). Sporym wyzwaniem była jedynie pustynia Thar, bo tam po południu podobno było tych stopni aż 47!!!
Dziś dojechałam do Udaipuru, więc poniższe foto to świeżynka sprzed zaledwie kilku godzin.


Indie, Jodhpur. Kobieta na jednej z uliczek starego miasta w Jodhpurze.
Czytaj dalej »

Pin It

A gdyby tak popływać łodzią po Mekongu?

– A gdyby tak popływać łodzią po Mekongu? – pomyślałam sobie pewnego dnia i… kilka godzin później faktycznie popłynęłam. Ok, przyznaję, że zrealizować ten pomysł było tak zadziwiająco łatwo tylko dlatego, że przebywałam akurat w Luang Prabang. Szczęście mi dopisało, bo oprócz mnie nie było zbyt wielu chętnych, więc akurat tę konkretną łódkę i towarzystwo jej właściciela miałam jedynie dla siebie. Do tego wspaniałe otoczenie i czego chcieć więcej?;)
Czytaj dalej »

Pin It

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr