Posts tagged “maroko

Marokańska herbata miętowa

Morocco_Moroccan_mint_tea, DSC_2107

Zazwyczaj lekko schłodzona, słodka, z pianką, podawana w małych szklaneczkach i co najważniejsze – o miłym zapachu mięty. Marokańska herbata dostępna praktycznie w każdym zakątku Maroka ( i nie tylko! ) jest bez wątpienia jednym z moich ulubionych napojów. Najbardziej smakowała mi gdzieś na szlaku w górach Atlas, kiedy pewnego majowego dnia w ubiegłym roku zziębnięta ( ! ) i przemoczona z powodu śniegu ( ! ) , który niespodziewanie spadł poprzedniej nocy odpoczywałam gdzieś przy drodze. Miły pan Berber przyniósł czajniczek, zaparzył herbatę dla kilku osób, a potem wspólnie zjedliśmy daktyle zakupione na Djemaa el Fna w Marakeszu.
Lubicie taką herbatę?

Morocco_Moroccan_mint_tea, DSC_2107Morocco_Moroccan_mint_tea, DSC_2109

Pin It

Łódź na fotografiach

Philippines_Tawi Tawi_Simunul Island_boats, DSC_7577

Lubię zarówno łodzie, jak i małe łódki i nic na to nie poradzę. Fotografuję je praktycznie wszędzie, więc w ciągu kilku ostatnich lat zebrało mi się tych zdjęć całkiem sporo. Poniżej tylko niektóre z nich:

Philippines_Tawi Tawi_Simunul Island_boats, DSC_7577 Filipiny, wyspa Simunul. Duża łódź kursująca pomiędzy wyspami archipelagu Sulu i maleńka rybacka łódka z chłopcem na pokładzie.

Czytaj dalej »

Pin It

Spacerując po niebieskich uliczkach mediny w Chefchaouen

Chefchaouen, małe miasteczko położone na północy Maroka, przyciąga turystów nie tylko ze względu na bliskość gór Rif, ale przede wszystkim z powodu pięknej, błękitnej mediny.

Tak to się właśnie zaczęło – kiedyś i ja natknęłam się na zdjęcia tych niebieskich ścian, a potem zapragnęłam zobaczyć je na własne oczy.

O samym Chefchaouen z pewnością napiszę kiedyś coś więcej, a dziś z braku czasu, zapraszam tylko na krótki spacer błękitnymi uliczkami miasta i spotkania z innymi „spacerującymi”.


Czytaj dalej »

Pin It

Zdjęcie na niedzielę: Mężczyzna z głową barana


Taki sklep z mięsem wiszącym na hakach to najzwyklejszy, codzienny obrazek w Maroku.

Mimo tego, przywiozłam takich fotografii zaledwie kilka, bo niestety większość sprzedawców niechętnie zgadza się na umieszczenie swojej podobizny na zdjęciu, a niektórzy z nich wyrażają swój sprzeciw nawet wówczas, kiedy próbuje się sfotografować sam stragan (być może wiecie, o czym mówię).

To moje ulubione foto:)
Zależało mi szczególnie na tej konkretnej fotografii, bo oprócz tych wszystkich mniej lub bardziej zwyczajnych mięsnych kawałków, dostrzegłam… rzeźnika z baranią głową!
Na szczęście tym razem się udało:)

Pin It

Pocztówka z Essaouiry


Maroko, Essaouira. Charakterystyczne niebieskie łodzie.

Pin It

10 zdjęciowych rozczarowań

O moich wymarzonych do fotografowania miejscach już pisałam, a dziś przyszedł czas na ich zupełne przeciwieństwo. Poniżej znajdziecie te wszystkie miasta, wioski, świątynie czy place, które wspominam źle albo wręcz fatalnie. Nie dlatego, że są to miejsca nieciekawe, bo wiele z nich z całą pewnością warto odwiedzić, ale są to miejsca takie, które z różnych względów fotograficznie mnie rozczarowały. Wybór subiektywny, a kolejność zupełnie przypadkowa.

1. Sri Lanka, Pinnewala. Bardzo nieprzyjemnie wspominam tę cejlońską atrakcję turystyczną. Jadąc tam niby wiedziałam, że zbyt wiele nie mogę się spodziewać, ale zupełnie inaczej wyobrażałam sobie rzeczywistość. Kiedy dotarłam na miejsce, zobaczyłam coś w rodzaju areny, wokół której stali ludzie cieszący się widokiem dwóch małych słoniątek przywiązanych łańcuchami do ziemi. Bo małe właśnie w ten sposób umocowane czekały na swoje mleko w butelkach. Zupełna pomyłka. Na szczęście potem, kiedy wszystkie słonie zostały zaprowadzone do kąpieli w rzece Ma Oya zrobiło się nieco sympatyczniej. Mimo tego nie wrócę tam, bo i po co.


Czytaj dalej »

Pin It

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr