Posts tagged “dzieci

Na Dzień Dziecka tapeta na pulpit

Philippines_Tawi_Tawi_children_on_a_boat, DSC_7887

Philippines_Tawi_Tawi_children_on_a_boat, DSC_7887

Wszystkim dużym i małym dzieciom życzę wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!

Z tej okazji przygotowałam też nową tapetę na pulpit. Zdjęcie zostało wykonane w ubiegłym roku podczas pobytu na Tawi Tawi w południowej części Filipin.

Poniżej dostępne rozdzielczości:

1280×800

1366×768

1680×1050

1920×1200

Pin It

Lolo po raz pierwszy

Laos_Muang Sing_Lolo_portrait, DSC_6807

Laos_Muang Sing_Lolo_portrait, DSC_6807 Tak zupełnie na szybko i w międzyczasie, w ramach przeglądania zdjęć z Laosu i przerwy od Kerali – portret dziewczynki Lolo, poznanej 1,5 roku temu w jednej z niewielkich wiosek północnego Laosu.

O Lolo na pewno raz jeszcze będzie, a już jutro powrót do fotografii z południowych Indii, o ile nie macie jeszcze ich dosyć;)

Pin It

Dziewczynka z lotosem

Cambodia_Angkor_Wat_girl, DSC_6755

Smutna dziewczynka siedziała na murku przy Angkor Wat i usiłowała sprzedać lotos.
Ale chętnych na zakupy tego dnia było niewielu…

Cambodia_Angkor_Wat_girl, DSC_6755Cambodia_Angkor_Wat_girl, DSC_6748

Pin It

Chłopiec z kogutem

The Philippines_Tawi_Tawi_Bongao_Boy_with_a_cock, DSC_7976

To miała być mała wycieczka wycieczka do pobliskiej wioski, kiedy niespodziewanie już po mniej więcej 6 minutach ryksza stanęła przy jednej z głównych ulic w Bongao, a jej właściciel, nieśmiało, aczkolwiek niesustannie uśmiechnięty mężczyzna z brodą, wskazał na migi, że wioska jest tam. „O tam” – pokazywał drogę wskazując na wąską, zaśmieconą ścieżkę pomiędzy wysokimi drzewami. Poszliśmy zatem.

Im dalej w las, tym więcej śmieci. Tak właśnie było w tym konkretnym przypadku. Wioska nie zachwyciła, a raczej sprawiła, że zwinęliśmy się stamtąd po około 2-3 minutach wyczuwając, że absolutnie nie jesteśmy tam mile widziani, a tym, co szczególnie interesuje ludzi, jest mój aparat i to bynajmniej nie dlatego, że są amatorami fotografii.

Powrotna droga dłużyła się w nieskończoność, bo tymczasem nastało południe i temperatury przywodziły na myśl te z piekła. Z przyjemnością więc dołączyliśmy do zebranych w cieniu drzew mężczyzn i po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć walkę kogutów w wydaniu filipińskim. O dziwo, w przeciwieństwie do tego, co widziałam kiedyś w Indonezji, walka w Bongao była względnie łagodna, koguty walczyły własnymi siłami, a nie przy pomocy noży przeczepionych do nóg, a sama bitwa nie miała na celu permanentnego wyeliminowania jednego z przeciwników. Odetchnęłam z ulgą. A potem zaczęłam się rozglądać.

W ten sposób zobaczyłam młodego chłopaka czekającego ze swoim ukochanym kogutem na swoją kolej. Chłopiec siedział sobie spokojnie na pniu dumnie prezentując kura, a kiedy ten ostatni robił się nieco niespokojny, chłopiec przytulał go i czule głaskał. Pewnie to nie był ot taki sobie zwyczajny ptak, ale po prostu kogut-przyjaciel.

The Philippines_Tawi_Tawi_Bongao_Boy_with_a_cock, DSC_7976

Pin It

Parcie na kamerę

The Philippines_Tawi_Tawi_Simunul_Island_children, DSC_7666

Pojawiały się znikąd, a potem towarzyszyły mi całymi godzinami nie dając ani chwili wytchnienia. Przekrzykiwały się, skakały, czasem przewracały i mnie, no i przede wszystkim… chciały zdjęć, dużo zdjęć, a potem oglądając je wydawały z siebie piski nieprawdopodobnej radości. Bo dzieci z Tawi Tawi mają parcie na kamerę;)

The Philippines_Tawi_Tawi_Simunul_Island_children, DSC_7666 Czytaj dalej »

Pin It

Dzieci z Bongao

The Philippines_Tawi_Tawi_Bongao_children

Wczoraj spędziłam kilka dobrych godzin na lotniskach i w samolotach. Dziś z samego rana wylądowałam na Tawi Tawi, gdzie najpierw przechwycił mnie policjant, któremu musiałam wyjaśnić, dlaczego tu przyjechałam, zostawić wszelkie swoje dane i kilka razy potwierdzić, że „Nie, nie, nie jestem Americana”, aby na koniec zamiast „Have a nice time” usłyszeć „Good luck”. Mniej więcej minutę później na horyzoncie pojawił się lokalny biskup, który zaoferował swój samochód, zresztą jedno z nielicznych aut w mieście. W ten sposób dotarłam do hotelu.

Potem były jeszcze długie spacery, grillowane ryby, „Allahu Akbar” o zachodzie słońca, przynajmniej dwie próby naciągactwa, mnóstwo ciekawskich spojrzeń, tyle samo miłych uśmiechów i jedno wielkie „Wooow, Americana” wymawiane najczęściej z westchnieniem w głosie. Bo turyści tu docierają sporadycznie, a jedynymi obcokrajowcami kojarzonymi przez lokalnych mieszkańców są właśnie Amerykanie.

Najwięcej czasu spędziłam z lokalnymi dziećmi. Rozbrykanymi, rozbawionymi do granic możliwości i zrzucającymi co chwilę ubrania, aby wskoczyć do wody.

Fajne popołudnie.

A jutro nowy dzień:)

The Philippines_Tawi_Tawi_Bongao_childrenThe Philippines_Tawi_Tawi_Bongao_children, DSC_7375

Pin It

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr