Mihintale

Misjonarz i król


Pada deszcz. Czasami to już nawet nie jest zwykły deszcz, tylko prawdziwa ulewa. Zamierzam poczekać pod drzewem, aż przestanie padać, bo schody wiodące na świątynne wzgórze w Mihintale robią się coraz bardziej mokre i śliskie.

Aby wejść na samą górę, trzeba pokonać 1840 stopni – im wyżej, tym bardziej stromych, ale padający deszcz zupełnie nie przeszkadza dziesiątkom pielgrzymów. Wspinają się dziarsko na szczyt dzierżąc w dłoniach parasole.

Mihintale, oddalone o 12 kilometrów od Anuradhapury przyciąga tak wielu wiernych, bo jest uważane za miejsce, w którym narodził się buddyzm na Sri Lance. Według legend misjonarz Mahinda, który w III wieku p.n.e. został wysłany na Cejlon przez swojego ojca, indyjskiego cesarza Aśokę z misją szerzenia nowej religii, właśnie w Mihintale spotkał króla Dewampiję Tissę. Nawrócił go, a wkrótce potem buddyzm praktykowała już prawie cała wyspa.

Jeszcze za panowania wspomnianego króla wybudowano klasztor i jaskinie, które służyć miały jako mieszkania i miejsca odosobnienia dla buddyjskich mnichów. Do dziś zachowały się fragmenty niektórych z tych budowli, chociaż według mnie bardziej interesująco prezentują się białe dagoby wybudowane w późniejszym okresie.

A najbardziej podoba mi się wielki biały posąg Buddy. Spogląda z góry na świątynne wzgórze porośnięte bujną lankijską zielenią.

p.s. Gwoli wyjaśnienia dla tych, którzy nie lubią wspinaczek – na wzgórze można również dojechać rykszą i piechotą pokonać tylko ostatni odcinek schodów.

Pin It

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr