Inne

Łódź na fotografiach

Philippines_Tawi Tawi_Simunul Island_boats, DSC_7577

Lubię zarówno łodzie, jak i małe łódki i nic na to nie poradzę. Fotografuję je praktycznie wszędzie, więc w ciągu kilku ostatnich lat zebrało mi się tych zdjęć całkiem sporo. Poniżej tylko niektóre z nich:

Philippines_Tawi Tawi_Simunul Island_boats, DSC_7577 Filipiny, wyspa Simunul. Duża łódź kursująca pomiędzy wyspami archipelagu Sulu i maleńka rybacka łódka z chłopcem na pokładzie.

Czytaj dalej »

Pin It

Blog Roku 2011

blog roku 2011

blog roku 2011

Zastanawiałam się, co dokładnie napisać w tym poście i jakie wzruszające historie tu przytoczyć, aby zmobilizować Was do głosowania na mnie w konkursie na blog Roku 2011, ale nie zrobię tego, bo mam nadzieję, że te osoby, które mój blog sobie cenią i lubią tu zaglądać i tak zagłosują właśnie na Orientacyjnie.pl;)

W skrócie zatem: głosowanie zaczęło się już dziś. Wszystko, co wystarczy zrobić, to wysłać SMS na numer 7122 w treści podając F00205 (koszt 1,23 zł brutto, a „0” to zera w numerze, a nie litery).

Jeśli więc lubicie Orientacyjnie.pl, zapraszam zarówno Was i Waszych znajomych do oddania swojego głosu jeszcze dzisiaj:) Sprawicie mi tym naprawdę porządną radość!

Dziękuję:))))

Pin It

Prawie jak kobra

India_Ladakh_Korzok_portrait_of_a_woman, DSC_4734

India_Ladakh_Korzok_portrait_of_a_woman, DSC_4734 Już od wczesnych godzin rannych w zabudowaniach klasztoru w Korzoku było gwarno jak nigdy. Przygotowywano doroczny festiwal i prawie każdy z mieszkańców miał ręce pełne roboty. Nic dziwnego, bo już od samego rana zaczęli przybywać odświętnie ubrani festiwalowi goście z okolicznych wiosek. Ach, było co podziwiać! Te kamienie, te kolory, te kunsztowne kamizelki, kurty i nakrycia głowy!

Najpiękniej i zarazem najbardziej dostojnie prezentowała się jedna z najstarszych kobiet w fantastycznym, zdobionym turkusami kapeluszu w kształcie kobry, jednym z najbardziej tradycyjnych nakryć głowy w Ladakhu. Udało się – kiedy obiecałam, że dostanie małą odbitkę, zgodziła się bez wahania, abym zrobiła zdjęcie, pięknie przy tym pozując.

Do dziś jej portret jest jednym z moich ulubionych.

Pin It

Styczniowa tapeta na pulpit

The Philippines_desktop_wallpapers, DSC_1833

The Philippines_desktop_wallpapers, DSC_1833

Wreszcie jest:)

Długo nie mogłam się zdecydować, które zdjęcie wybrać na styczniową tapetę, bo wielkim faworytem były malezyjskie plantacje herbaty, ale ostatecznie mój noworoczny wybór padł na… filipińskie pola ryżowe w Batad, które miałam okazję podziwiać całkiem niedawno.

Batad to maleńka górska miejscowość położona w samym sercu ryżowych tarasów położonych na północy wyspy Luzon i uznawanych za najpiękniejsze na świecie. Prawda, że urokliwa?

Poniżej dostępne rozdzielczości tapet na pulpit:

1280×800

1366×768

1680×1050

1920×1200

Pin It

Rok 2011

Seaweed farmers from Nusa Lembongan. Indonesia, Bali. Travel photography, photos from Indonesia, nusa lembongan, beach, ania blazejewska, seaweed

To był… ciekawy rok. Nie napiszę, że dobry, bo i bywały już lepsze, ale nie był to też rok zupełnie zły. Był to rok przypadków i niespodziewanych zwrotów akcji.

Dużo się działo!

Przypadkiem się wszystko zaczęło – miałam okazję podziwiać fajerwerki nad stambulskimi meczetami z dachu jednego z hoteli, bo choć Sylwestra planowałam spędzić na pokładzie samolotu Turkish Airlines na trasie Stambuł – Muscat, to wskutek małej pomyłki samolot do Stambułu zdążył opuścić berlińskie lotnisko zanim ja tam dotarłam. Wówczas narodził się pomysł, żeby w tej sytuacji polecieć do Turcji, a do Omanu wybrać się następnym samolotem, czyli za kolejne dwa dni. Tylko dzięki temu zobaczyłam Stambuł, a teraz wiem, że to moje ukochane miasto.

Policzyłam i wychodzi mi, że w 2011 roku byłam w 7 krajach nie licząc jednodniowego przejazdu przez Niemcy i Holandię w drodze na amsterdamskie lotnisko. I ciężko mi wybrać, gdzie podobało mi się najbardziej, bo Indie uwielbiam, dobrze mi jest w Indonezji, zachwyca mnie omańska gościnność i różnorodność Malezji.

Rok 2011 obfitował w wydarzenia, zarówno te dobre i te złe:

– piłam dobrą czarną kawę i jadłam pyszne daktyle u omańskiej rodziny w górskiej wiosce Al-Hamra,

– o mały włos kupiłam małe koźlątko na targu bydła w Nizwa,

– w Omanie brano mnie za żonę Araba, a w Indiach za hinduskę z Bombaju,

– podziwiałam wschód słońca na omańskiej pustyni Wahiba Sands i jego zachód na radżastańskiej pustyni Thar,

– utknęłam w samochodzie w pustynnym piasku,

– planowałam odwiedzić Iran, ale nie dostałam wizy i zamiast tego poleciałam do Indii,

– grzałam skórę w temperaturze oscylującej wokół 42 – 45 stopni Celsjusza podczas lata w Radżastanie, a potem chłodziłam się w balijskim Bedugul i na plantacjach herbaty w Cameron Highlands,

– odwiedziłam wróżbitę w Jodhpurze i dowiedziałam się, że jestem szczęśliwa, pożyję długo, a w dalekiej przyszłości będę bogata,

– spakowałam dom i przeprowadziłam nas i zwierzaki na Filipiny, a potem od pierwszych chwil po wylądowaniu w Manili wiedziałam, że nie będzie mi tam dobrze. I nie pomyliłam się,

– dwa miesiące spędziłam na Bali i Lomboku zastanawiając się, co zrobić dalej ze swoim życiem,

– dzięki Agungowi z Ubud nauczyłam się jeździć na skuterze i jeździłam – na początku nieśmiało, a później z pełnym luzem, wiatrem we włosach i w klapkach na nogach i tak bardzo mi się to spodobało, że planuję sobie kupić w końcu swój własny,

– poławiałam wodorosty z mieszkańcami Nusa Lembongan,

– zajadałam się nasi lemak w malezyjskim Georgetown i gado-gado w Indonezji,

– podziwiałam kolorowe rybki na wyspach Gili, a potem w okolicy kilku wysp filipińskich,

– odszedł mój kochany stary pies,

– zakochałam się w wyspach Batanes, czyli irlandzkim i jednocześnie najmniej filipińskim wydaniu Filipin,

– zachwycałam się chińskimi świątyniami w Malezji i mam ochotę na więcej podobnych klimatów, dlatego niebawem odwiedzę Hongkong,

– poznałam wielu wspaniałych ludzi, których ciężko było mi potem pożegnać zarówno jeszcze w Polsce, jak i wszędzie tam, gdzie ich spotkałam. I już teraz wiem, że równie niełatwo będzie mi pożegnać się z nowymi, polskimi przyjaciółmi z Manili.

Robiłam zdjęcia, dużo zdjęć, z których poniższe należą do moich ulubionych:



Ulubione z 2011 roku – Images by Ania Blazejewska

Na rok 2012 standardowo już mam więcej planów niż możliwości ich zrealizowania. W pierwszych miesiącach czekają mnie kolejne małe zmiany w życiu, potem planuję wyjechać do Birmy i południowych Indii i mam wielką nadzieję, że nic niespodziewanego nie stanie temu na przeszkodzie. A jeszcze później? Kto wie;)

Tymczasem i sobie i Wam życzę, aby ten Nowy Rok przyniósł wszystko to, o czym sobie marzycie i aby był lepszy niż ten poprzedni!

Pin It

Wesołych Świąt!

Philippines_Palawan_Sabang, DSC_2086

No cóż, nie będę może oryginalna, ale i u mnie wczoraj zamiast pachnącej choinki były palmy na horyzoncie, zamiast śniegu piasek na plaży, a łosoś na zmianę z tuńczykiem mniej lub bardziej godnie zastępowali karpia (za którym i tak nigdy nie przepadałam).

Jako, że to Filipiny, było też miernej jakości filipińskie umpcy-umpcy zamiast kolęd i restauracja przypominająca tę w Ikei zamiast miłego domowego wnętrza.

Pierwszą gwiazdkę ujrzałam… pływając w hotelowym basenie. I tak się zaczęły tegoroczne Święta.

Długo by dyskutować, czy to lepiej, czy gorzej, więc sami oceńcie. Tymczasem ja już wiem na pewno, że kolejne święta spędzę w Polsce.

A Wam wszystkim przesyłam ciepłe świąteczne życzenia z filipińskiej plaży!

Philippines_Palawan_Sabang, DSC_2086

Pin It

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr