Lombok

Marzenia Lima

Lim_portret_Lombok_Indonezja_DSC_3718Kotaraja, Lombok.
Jeden mały domek, dwa pokoje, rodzice, czwórka ich dzieci i poletko ryżu, które nie jest w stanie ich wszystkich wyżywić. Zapada decyzja, żeby mamę wraz z dwuletnim Limem wysłać do rodziny na pobliską Sumbawę. Starsi chłopcy muszą sobie jakoś poradzić.

Alas, Sumbawa.
Lim siedzi na progu chatki i płacze. Czeka na mamę i na jedzenie, bo dawno nie miał nic w ustach. To jedno z jego pierwszych wspomnień z dzieciństwa.

Kotaraja, Lombok.
We wsi mieszka sąsiad nieco bardziej zamożny od pozostałych. Decyduje się wziąć Lima pod swoje skrzydła i wykształcić w zamian za pracę w jego domu, a potem opiekę nad dziećmi uczęszczającymi na zajęcia w małej szkole koranicznej. W ten sposób Limowi udaje się skończyć szkołę średnią, a nie jest to standardem w tej wiosce tak biednej, że za toaletę, pralnię i zmywalnię służy większości jej mieszkańców pobliska rzeka.

Alas, Sumbawa.
Starszy brat zostaje wysłany na Sumbawę do pracy i… nie wraca. Dostaje poczęstunek, a potem… zasypia i już nigdy się nie budzi. Rodzina wierzy, że to sprawka czarnej magii, popularnej na wyspie Sumbawa. Zagadki nie wyjaśniono, pozostaje więc jedynie odebrać ciało zmarłego.

Gdzieś w dżungli, Kalimantan.
W ramach poszukiwań możliwości zarobku Lim wyjeżdża na Kalimantan. Przez kilka miesięcy w tamtejszej dżungli szuka rośliny, którą planuje potem sprzedać Arabom żywiąc się w tym czasie tym, co znajdzie albo upoluje. Rośliny nie znajduje, wraca więc na Lombok.

Mataram, Lombok.
Lim postanawia poszukać pracy w turystyce. Kończy szkołę i uczy się języka angielskiego.

Kuta, Lombok
Jako praktykant trafia do jednego z hoteli w Kucie. Zarabia wówczas ok. 100 tys. rupii (ok. 10 dol.) na miesiąc. Potem po kilku latach i po niefortunnych doświadczeniach związanych z pracą w jednym hoteli z Senggigi, Lim wraca tam jako szef restauracji, tym razem zarabiając ok. 400 tys. rupii na miesiąc (mniej niż 50 dol) + dodatki w sezonie turystycznym. Na raty kupuje wymarzony skuter – czarną Hondę Vario.

Mataram, Lombok
W szpitalu po ciężkiej chorobie umiera mama. Lim do dziś nie może sobie wybaczyć, że widząc jej ból zaczął się modlić, żeby mama umarła i nie cierpiała już więcej. Po jej śmierci Lim musi zaopiekować się starym i schorowanym ojcem, bo jego bracia w międzyczasie wyprowadzili się na inne wyspy. Opieka nad ojcem w praktyce wygląda tak, że Lim co piątek zawozi mu jedzenie i trochę pieniędzy, a potem razem idą pomodlić się do meczetu.

Czytaj dalej »

Pin It

Wrześniowa tapeta na pulpit

Indonesia, Lombok. Tanjung Aan beach near Kuta. Plaża. Zdjęcia plaż.

Ostatnie dni lata niech Wam umili tapeta z plażą Tanjung Aan, czyli okolice mojej ulubionej Kuty na Lomboku:)

Przygotowałam ją jak zwykle w trzech najpopularniejszych rozdzielczościach Waszych monitorów:

1280×800

1680×1050

1920×1200

Pin It

Gili Gili

Selamat datang di Gili Trawangan*. Najpierw jest główna uliczka. Sklepiki. Restauracje. Mniejsze knajpki. W tej po prawej grają Boba Marleya. W tej po lewej Prodigy. Zlewa się to wszystko w jedną, nierozpoznawalną całość. Po bocznych uliczkach biegają kury, rankiem wszystkich wokół budzą przekrzykujące się nawzajem, choć czasem nieco zachrypnięte koguty. Z Gili kojarzy się jeszcze lazur wody, taki prawdziwie „pocztówkowy”. Plaża? Jest i owszem, ale wąska. Piasek brudny, wokół sporo śmieci i jeszcze więcej ludzi. Do wody wejść niełatwo, bo sporo kamieni, muszelek i szczątków pobliskiej rafy. W wodzie kolorowe rybki.

Ma ktoś ochotę na pizzę, spaghetti albo hamburgera? Proszę bardzo, dostępne wszędzie. Indonezyjski nasi goreng*** to już nie tak oczywista sprawa. Jest jeszcze piwo Bintang (min. 20 tys. rupii** za małą butelkę), koktajle wszelkiego typu i magiczne grzybki dla poszukujących dodatkowych wrażeń.

Selamat datang di Gili Meno. Główna uliczka to głównie piasek, boczne wyglądają tak samo, jak na większej wyspie. Kolor wody równie przepiękny, plaża tak samo nieciekawa. Różnice? Większy spokój i wyższe ceny. 20 tys. rupii już nie wystarczy na Bintanga.

Selamat datang di Gili Air? Nie, jakoś nie miałam ochoty sprawdzać, czy trzecia z indonezyjskich wysp Gili ma szansę mi się spodobać.

To po prostu miejsce nie dla mnie. Ale z czystym sumieniem mogę napisać, że byłam, widziałam i nie zamierzam tam nigdy wracać.

*Witamy na Gili Trawangan
** 20 tys. rupii = ok. 2,5 USD
*** Smażony ryż z warzywami i kurczakiem lub innymi dodatkami – najbardziej popularne indonezyjskie danie.

Gili Islands_Gili Trawangan_Gili Meno_ Indonesia, Lombok_1 Czytaj dalej »

Pin It

Mawun Beach

Ostatnio można mnie spotkać w Kucie na wyspie Lombok (nie mylić z Kutą balijską, bo to zupełnie inne miejsca). Przyjechałam „tak na 2-3 dni”, bo „przecież nie jestem wielką fanką plaż” i zostałam do dziś, czyli… właśnie mija 10 dzień;)

Prawdopodobnie potrzebowałam spokoju i bez problemu go tutaj znalazłam. Nic nie robię, poza tym, że jeżdżę na skuterze na wybraną plażę albo jakieś inne miejsce.

Najładniejszą plażą w okolicy jest bez wątpienia Mawun Beach. Woda ma tam odcień prawdziwego turkusu, piasek jest mięciutki tak jak być powienien, no i co najważniejsze, na tej wielkiej przestrzeni przebywa zazwyczaj może kilkanaście osób. Wszystko dlatego, że niełatwo tam dojechać. Droga wiedzie przez okoliczne wioski na przemian w górę i w dół. I żeby to była droga! Ale nie, to są takie dziury i przerwy w nawierzchni, o których nigdy mi się nie śniło. I do tego piasek. Sama jeszcze nie odważyłam się pokonać tej trasy.

Ale jak się już tam dojedzie, jest dokładnie tak, jak poniżej.

Mawun Beach near Kuta, Lombok, Indonesia. Czytaj dalej »

Pin It

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr