Mandalay

Pewnego razu w Mandalay


Birma, Mandalay. Jedna z tych świątyń, których nazw nie pamiętam. Późne popołudnie.

Siedziałam w kąciku i zdenerwowana przeliczałam pieniądze, bo właśnie okazało się, że będzie ich mniej, niż miało być – zostały zakwestionowane wszystkie banknoty dwudziestodolarowe, a kolejnych nie uda się wyjąć z bankomatu. Bo bankomatów w Birmie nie ma.

I wtedy przyszli oni. Duży mnich z małym mnichem.

Duży mnich natychmiast zainteresował się pieniędzmi, pewnie rzadko miał do tej pory okazję widzieć kwotę rzędu kilkuset dolarów.

A mały tak bardzo był zauroczony błyszczącą światynią, że zupełnie nie zwracał na mnie uwagi. Stał oparty o jeden z jej filarów, a jego oczy robiły się z wrażenia coraz większe i większe.

Wyciagnęłam aparat.

Trzask migawki niczego nie zmienił. Mały gapił się nadal, dodatkowo otwierając z wrażenia usta.

Pin It

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr