Dzieci z Bongao

Wczoraj spędziłam kilka dobrych godzin na lotniskach i w samolotach. Dziś z samego rana wylądowałam na Tawi Tawi, gdzie najpierw przechwycił mnie policjant, któremu musiałam wyjaśnić, dlaczego tu przyjechałam, zostawić wszelkie swoje dane i kilka razy potwierdzić, że „Nie, nie, nie jestem Americana”, aby na koniec zamiast „Have a nice time” usłyszeć „Good luck”. Mniej więcej minutę później na horyzoncie pojawił się lokalny biskup, który zaoferował swój samochód, zresztą jedno z nielicznych aut w mieście. W ten sposób dotarłam do hotelu.

Potem były jeszcze długie spacery, grillowane ryby, „Allahu Akbar” o zachodzie słońca, przynajmniej dwie próby naciągactwa, mnóstwo ciekawskich spojrzeń, tyle samo miłych uśmiechów i jedno wielkie „Wooow, Americana” wymawiane najczęściej z westchnieniem w głosie. Bo turyści tu docierają sporadycznie, a jedynymi obcokrajowcami kojarzonymi przez lokalnych mieszkańców są właśnie Amerykanie.

Najwięcej czasu spędziłam z lokalnymi dziećmi. Rozbrykanymi, rozbawionymi do granic możliwości i zrzucającymi co chwilę ubrania, aby wskoczyć do wody.

Fajne popołudnie.

A jutro nowy dzień:)

The Philippines_Tawi_Tawi_Bongao_childrenThe Philippines_Tawi_Tawi_Bongao_children, DSC_7375

Pin It

12 Komentarzy

  1. nie rób mi tego :) od razu mi się przypomniało i zatęskniło do Gwatemali i niezłej zabawy w fotografowanie dzieciaków :) A tu się wcale nie zanosi na dalszy wyjazd..

    4th Listopad 2011 at 23:40

  2. zabawa była faktycznie przednia i nie wiem, kto miał większą radość;))) Trzymam kciuki, żeby i Tobie udało się wybrać na jakiś dalszy wyjazd:)

    5th Listopad 2011 at 00:36

  3. Piękne te zdjęcia. Ociekają emocjami. Świetne.

    5th Listopad 2011 at 01:16

  4. Kasia

    Świetne zdjęcia!

    5th Listopad 2011 at 01:45

  5. Pogratulować tak wspaniale spędzonego dnia. Dzieciaki to wspaniały, ale z drugiej strony chyba trudny i męczący temat dla fotografa… Właśnie – nie zamęczyły Cię oby za bardzo te skądinąd. wspaniałe urwisy?

    5th Listopad 2011 at 08:59

    • Prawie zamęczyły;) Nie jestem przyzwyczajona do takiego poziomu hałasu w postaci dziecięcych krzyków, więc skończyło się na potężnym bólu głowy;)
      W którymś momencie musiałam zresztą powiedzieć „ok, na dzisiaj koniec zabawy, zobaczymy się jutro”, bo nie mam jednak tej energii co one;)
      Tak, czy inaczej, było warto:)

      5th Listopad 2011 at 09:32

  6. No to Was ładnie wyniosło :). I ogólnie widzę nosi :) – o ile się nie mylę, parę dni temu byliście na kompletnie przeciwnym końcu Filipin?
    Pozdrawiam z Dumagete!

    5th Listopad 2011 at 11:05

    • Nosi nas regularnie, bo w Manili się nie da;)
      Tym razem, tak jak wspominałam, wykorzystujemy „długi weekend”, a właściwie jak się to niedawno okazało – dwa „długie weekendy” – wystarczyły 3 dni urlopu i mogliśmy wyjechać aż na dni 10:)))
      W Dumaguete też planujemy być niebawem – lecimy tam na weekend 19.11, choć chyba raczej nie do miasta, ale na którąś z okolicznych wysp. Ja potem kiedyś chciałabym sama pojechać na dłużej. A jak Tobie się tam podoba?
      Przyjemności!

      5th Listopad 2011 at 16:34

  7. No całkiem przyjemnie, innych miast Filipin nie widziałem, ale ci widzieli, mówią że to jest wyjątkowo przyjemne :)
    Dzisiaj był snorkeling. Pewnie 19.11 jeszcze tu będę w okolicy, więc jakoś będziemy w kontakcie.

    5th Listopad 2011 at 19:32

    • To w takim razie koniecznie trzeba to Dumaguete sprawdzić;)
      A gdzie snorkeling? Na Apo Island czy w jakimś zupełnie innym miejscu?

      Jeśli jeszcze będziesz w tej okolicy, to koniecznie trzeba się gdzieś spotkać:)))

      5th Listopad 2011 at 20:34

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr