Tybetańska oaza w Katmandu

Jeśli uda mi się spełnić jedno z moich marzeń i wrócić do Katmandu, nie zamieszkam w turystycznej dzielnicy Thamel, ale w spokojniejszej Bodhnath. To zaledwie kilka kilometrów od centrum nepalskiej stolicy, ale różnica jest oszałamiająca.



Bodhnath to jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie kultura tybetańska jest wciąż żywa. To swego rodzaju enklawa dla tych Tybetańczyków, którzy zdecydowali się opuścić swój kraj. Będąc usytuowaną na dawnym szlaku handlowym Bodhnath pełni funkcje takiej oazy już od setek lat, bowiem właśnie tam Tybetańczycy dziękowali za udaną przeprawę przez Himalaje lub modlili się o szczęśliwy powrót do domu.

To tak naprawdę coś na kształt tybetańskiej dzielnicy w Katmandu. W jej centrum znajduje się wielka stupa w otoczeniu dziesiątek domów, sklepów czy restauracji. Stupę wybudowano na platformie, wokół której znajduje się mnóstwo wnęk, a w nich modlitewnych młynków. Na samym szczycie stupy widać złotą iglicę, a nieco niżej wszystkowidzące oczy Buddy patrzące w cztery strony świata.

Wokół powiewają setki buddyjskich flag modlitewnych w pięciu kolorach, z których żółty symbolizuje ziemię, zielony – wodę, czerwony – ogień, niebieski – niebo, a biały – powietrze.

Można tam spotkać nie tylko wielu Tybetańczyków, ale również buddyjskich mnichów i mniszek.

Bardzo żałuję, że ostatnio, a niebawem będzie to już… dwa lata (!), spędziłam tam zaledwie część popołudnia, bo całymi godzinami mogłabym słuchać charakterystycznego dźwięku modlitewnych młynków i patrzeć na ludzi okrążających stupę zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Dlatego właśnie tak bardzo chciałabym tam wrócić.

Trzymajcie kciuki, aby się udało!

Pin It

4 Komentarzy

  1. To trzymam kciuki. :-)
    Nie wiem czy ja kiedyś posłucham tych młynków, ale to musi być niezwykłe doznanie.

    22nd Luty 2011 at 15:11

  2. Jest to niezwykłe doznanie:)
    Do dziś pamiętam moment, kiedy rankiem pierwszego dnia w Katmandu wybraliśmy się na drugą z najbardziej popularnych tam stup, byliśmy chyba jedynymi turystami, a poza nami byli tylko Nepalczycy modlący się tam w swoich hinduskich świątynkach i spacerujący wokół głównej stupy wprawiając dzwonki w ruch…

    Do niedawna wydawało mi się, że to moje ulubione „klimaty”, ale przyznam, że po Ladakhu w ubiegłym roku potrzebowałam małej przerwy;)

    no i trzymam kciuki, żeby i Tobie nadarzyła się okazja do posłuchania tych wszystkich buddyjskich dźwięków:)

    22nd Luty 2011 at 20:22

  3. Ola Gracjasz

    Juz nie moge doczekac sie mojego wyjazdu! jeszcze nie caly miesiac i powitam Katmandu znane z opowiesci rodzicow i wyczekiwane z utesknieniem.

    i trzymam kciuki!!

    4th Marzec 2011 at 19:23

  4. a ja trzymam kciuki, żeby Nepal był dokładnie taki, o jakim marzysz:)

    7th Marzec 2011 at 08:33

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr