Fez – w uliczkach starej mediny

Fez jako jedno z najstarszych miast Maroka zostało założone już w VIII wieku. Nieco później stało się bardzo ważnym ośrodkiem kulturalnym, religijnym i naukowym. Również tam mieścił się najstarszy marokański uniwersytet, który przyciągał do miasta studentów z różnych zakątków ówczesnego świata.


Fes el-Bali, czyli medina Fez przetrwała ponad tysiąc lat w prawie niezmienionej formie. Sporo zawdzięcza francuskiemu generałowi, który przejąwszy kontrolę nad miastem podczas I wojny światowej, rozpoczął starania o zachowanie oryginalnego wyglądu jego najstarszej części.

Medina to labirynt wąskich i krętych uliczek, na których do dziś można spotkać osiołki albo muły transportujące na swoich grzbietach różnego rodzaju towary, a nawet butle z gazem.

Tradycyjne garbarnie skór to pierwsze miejsce, jakie najczęściej przychodzi każdemu do głowy, kiedy myśli o Fez, ale prawdziwy skarb znajduje się samym sercu starego miasta – to al-Karaouine, do niedawna największy meczet Maroka oraz uniwersytet islamski o tysiącletniej tradycji. Niestety środka mogą wejść jedynie muzułmanie, innym pozostaje możliwość zerknięcia do wnętrza przez jedną z bram.

W tych wąskich uliczkach mediny najlepiej po prostu się zgubić, bo tylko wtedy pojawi się okazja do doświadczenia jej autentycznego uroku.

W najbardziej standardowych sklepach sprzedaje się podstawowe produkty spożywcze, w innych materiały potrzebne rzemieślnikom, a na szerszych ulicach znajdują się sklepy przeznaczone głównie dla turystów.

Chyba wszędzie można kupić tradycyjny marokański chleb o nazwie khobz dodawany przez Marokańczyków do prawie każdego posiłku.

Na wielu kramach zwisają różnej wielkości daktyle, na innych wielbłądzie lub kozie głowy.

Autentyczną atmosferę mediny można poczuć w Fes el-Bali zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem. Polecam! Nawet bardzo!

Pin It

10 Komentarzy

  1. bobiko

    Jest coś takiego jak targowanie się z Arabem, który nie pozwoli odejść z pustymi rękami. Prawda to?

    No i jak z bezpieczeństwem w nocy?

    5th Luty 2011 at 23:49

  2. Nieprawda;) Wszystko zależy tego, czy zaakceptuje cenę. Jeśli będzie dla niego za niska, oczywiście, że pozwoli odejść. Zresztą nie tylko wspomniany Arab, ale każdy sprzedawca, z którym się targujesz.
    Faktem jest, że zazwyczaj zdarza się to rzadko, bo najcześciej dochodzi się do cenowego porozumienia. Kiedyś też mi się wydawało, że jeśli już zaczynasz się targować, to zawsze musisz kupić, ale tak nie jest (miałam tygodniową algierską szkołę, w której sporo się na ten temat nauczyłam;)
    W całym targowaniu chodzi o to, aby obydwie strony były usatysfakcjonowane. Uwielbiam się targować! Chyba najbardziej z Kaszmirczykami, bo są niezwykle czarujący i mają niesamowitą handlową żyłkę;)

    W kwestii bezpieczeństwa – żyję i nie miałam żadnych szczególnych przygód. Łaziłam sama po Essaouirze w nocy, w Fez przeprowadzałam się ok 22, w Marakeszu do poźnej nocy siedziałam ze znajomymi. Zawsze było bezpiecznie, choć nie mogę powiedzieć, że idąc nocą sama ulicami miasta czułam się komfortowo;)
    Ale tak samo mało komfortowo czułabym się prawdopodobnie na ulicach miast tutaj w Polsce.

    6th Luty 2011 at 12:45

  3. bobiko

    Widzisz… bardzo mało wiem jednak o arabskim świecie, zwłaszcza ze ostatnio się budzą do życia. TO mnie przeraża a to dzięki islamskiemu fanatyzmowi, który każe mordować innowierców itp. I Stąd też zadałem pytanie o bezpieczeństwo podczas takich nocnych spacerów.

    Co do spacerów, to sam osobisćie się przekonałem, ze i nawet w Poznaniu można dostać w twarz..w najlepszym wypadku przymuszony do rozmów.

    7th Luty 2011 at 00:58

  4. Jeśli wiesz mało, to napiszę Tobie przede wszystkim, że Maroko, to nie Arabowie. Mniej więcej 3/4 ludności to Berberowie, bo właśnie od dawna zamieszkiwali rejony północnej Afryki.
    Arabowie mieszkają na Bliskim Wschodzie, a i tam nie wszędzie, go Irańczyk nigdy nie wybaczyłby Tobie, gdybyś go nazwał Arabem.

    Nie przejmuj się tak wspomnianym „islamskim fanatyzmem”. To jest niewielki odsetek. Smutne trochę, że nas problem standardowo bywa demonizowany przez media, które serwują nam dosyć jednostronną wersję. Generalnie rzecz biorąc Arabowie to badzo sympatyczni, pomocni i gościnni ludzie, o wiele sympatyczniejsi niz mieszkańcy naszego kraju. I nie mówie tylko o tych, których ja spotkałam, ale na podstawie relacji innych czy ksiażek.

    7th Luty 2011 at 08:32

  5. Ula

    Stonowane reportaże i piękne zdjecia Aniu.Czy w Maroku jest spokojnie?Martwię się o moje dziecko,które udało się na pustynię,ponieważ w ojczyżnie straszą nas planowanymi na 20 lutego rozruchami w Maroku.Pozdrawiam.Ula.

    8th Luty 2011 at 23:38

  6. @Ula
    Witaj! Przyznam, że nie śledzę aktualnej sytuacji…
    Ale pamiętaj, że jeśli faktycznie będą miały miejsce jakieś rozruchy, to dotyczyć będą głównie stolicy i najważniejsze – nie będą wymierzone w turystów.
    Myślę więc, że nie masz sie absolutnie czego obawiać – Twoja córka na pewno jest i będzie bezpieczna:)
    Pozdrawiam!

    9th Luty 2011 at 00:12

  7. Mrowka

    Nic tak nie podnosi mi apetytu na podroz jak dobre zdjecia. A bede tam juz jutro wieczorem :)
    Jakbys Aniu mogla napisac jak to jest z chodzeniem po garbiarni. Czy te tarasy widokowe sa polaczone? Czy mozna to jakos obchodzic wkolo? Rozumiem, ze zejsc na dol sie nie da? I jeszcze kwestia oplat za wstep czy raczej zwyczajowych? napiwkow.

    9th Luty 2011 at 14:54

  8. @Mrówka
    Zazdroszczę!!!
    W Fez jest kilka garbarni i co za tym idzie kilka różnych tarasów. Dwa, na których byłam, nie były w żaden sposób ze sobą połączone, więc na tej podstawie przypuszczam, że reszta też taka jest.
    Zejść na dół się da:))) (Tu zresztę jest wpis tylko o garbarniach: http://orientacyjnie.pl/2010/11/24/listek-miety-pilnie-potrzebny/)
    Nawet można spędzić tam trochę czasu łażąc po kadziach;)
    W kwestii opłat – te tarasy są tak naprawdę miejscami, gdzie można kupić różnego rodzaju skórzane wyroby, oczekuje się więc takowych zakupów ze strony zwiedzających, ale oczywiście nie jest to obowiązkiem. Kiedy byłam na dole, oczekiwano jakiegoś drobnego napiwku, to wszystko:)
    Przyjemności!

    9th Luty 2011 at 15:04

  9. Mrowka

    Ogladalam już wczesniej, przegapilam tylko informacje, ze mozna zejsc :) Ja mam slaba rownowage, mam nadzieje ze nie wpadne do kadzi ;) Zobaczymy gdzie trafie bo w przewodniku mam zaznaczone (i na google maps juz wypatrzylam) tylko te najwieksze garbarnie. A zdjecia garbarni siedza mi w glowie od dziecinstwa :D

    9th Luty 2011 at 15:14

  10. Najlepiej po prostu popytaj na miejscu, ludzie Ci podpowiedzą.
    Ja też nie mogłam trafić;)
    Ale dasz radę!

    9th Luty 2011 at 15:17

Odpowiedz na „Ania BlazejewskaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr