Nad brzegiem Morza Arabskiego

Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Sur. Wiedząc, że jest to miasto położone nad brzegiem morza, spodziewałam się, że niejednokrotnie nadarzy się okazja, aby zjeść pyszną rybę. Czytając o pięknej corniche czyli nadmorskiej promenadzie, oczami wyobraźni widziałam mnóstwo sympatycznych restauracji. Ostatecznie nie zjadłam ani jednej ryby, a corniche było w remoncie. Byłam więc nieco rozczarowana, choć teraz przyznaję, że wcale nie było tak źle.


Sur od wieków słynęło z budowy imponujących drewnianych okrętów. Jeszcze w XIX wieku wypływały stamtąd statki załadowane szalami, turbanami i innymi wyrobami z bawełny. Kierowały się do portów Azji i Afryki, aby przywieźć do Sur takie produkty jak drewno, przyprawy, goździki, kawę czy ryż.

W przeszłości statki zwane tam dhow wykonane były z drewna i ozdobione ładnymi malowidłami. Dziś można je zobaczyć jedynie w muzeum, bowiem te wykorzystywane obecnie do połowów wykonane są z włókna szklanego. Czasem na wybrzeżu natknąć się można na stare porzucone dhow, na podstawie których można sobie wyobrazić,  jak ładnie musiały prezentować się w przeszłości.

Restauracji serwujących świeże ryby z pewnością w Sur się nie uświadczy, nie brakuje natomiast coffeshopów, czyli miejsc, w których jeść można różnego rodzaju fastfoody.

Plaża w Sur to popularne miejsce spacerów, gry w piłkę czy popołudniowego joggingu.

Corniche z pewnością warta jest odwiedzenia choćby ze względu na wspaniały widok na położona nieopodal malowniczą wieś Al-Ayjah.

Przejażdżka po moście łączącym Sur z Al-Alyah pozwala ujrzeć z niewielkiej odległości charakterystyczne wieże usytuowane na niewielkich wzniesieniach.

W dawnych czasach w Sur zostały wybudowane dwa forty, aby w ten sposób chronić miasto i port przed zagrożeniem ze strony piratów. Najważniejszym elementem systemu obronnego Sur był 300-letni fort Sunaysilah. Zbudowany został w klasycznej formie kwadratu z czterema okrągłymi wieżami w każdym z jego kątów.

Niepodal fortu powstała całkiem nowa część miasta. Tamtejsze domy i apartamentowce przeznaczone są przede wszystkim na wynajem i paradoksalnie tego właśnie powodu większość z nich stoi pusta – Omańczycy mieszkają we własnych domach, a emigrantów z Azji najczęściej nie stać na czynsz.

Centrum starej części miasta to kilka ulic, targ, trochę sklepów i restauracji. Nic specjalnego.

Sur ma jednak jeszcze jedną ważną zaletę – to bardzo dobra baza wypadowa pozwalająca dotrzeć do wielu ciekawych miejsc w okolicy, z których wymienić warto choćby Wadi Shab czy Wahiba Sands.

Pin It

7 Komentarzy

  1. bobiko

    FastFoody bez lokalnych przysmaków? :] jak to z tym wygląda tam?

    przeglądając powyższe zdjęcia, poczułem magię…z książek-lektur które niby mieliśmy do przerobienia. Ale jakoś lubiłem czytać i ogladac o krajach północnej Afryki. Niewiele pamiętam ale uczucie pozostało. :)

    5th Luty 2011 at 18:44

  2. Prawda, że jak w bajce?:)

    Kuchnia omańska to jedyny aspekt tego wyjazdu, który mi zupełnie nie odpowiadał. Nie jedliśmy prawie nic dla niej typowego z jednego powodu – tam jest całkiem spory odsetek imigrantów z Indii, Sri Lanki, Bangladeszu, Filipin i z bliżej położonego Libanu (wykonują wszelkie proste i gorzej płatne prace).

    Dokładnie tak kształtuje się kuchnia, dominują potrawy z południowych Indii, czyli ryż z różnego rodzaju sosami, warzywami, kurczakiem czy baraniną. Średnio mi smakowały, wolałam już kuchnię libańską, czyli różnego rodzaju kebaby. Ale restauracje z kuchnią libańską nie były tak wszechobecne.

    Najczęściej więc można było zjeść właśnie ichniejszego fastfooda zwanego szumnie „sandwich”. Był to po prostu taki indyjski płaski placek z warzywami, kurczakiem i sosami. Dobre to było, nie powiem, ale po kilku dniach miałam serdecznie dosyć.

    Nie twierdzę, że w ogóle nie ma żadnych knajp z dobrą omańską kuchnia, ale ja się na żadną nie natknęłam. A szkoda, bo byłoby jeszcze piękniej:)

    5th Luty 2011 at 20:11

  3. Jak dotad nie odkrylam zadnych specjalow kuchni omanskiej, ale tez nie spodziewalam sie tutaj zbyt wiele. Jedlismy juz swieza rybe (z grilla, bo bardziej wyszukanej kulinarnie poza hotelami tu uswiadczysz) z widokiem na plaze i latarnie w Sur, a dzis w centrum Sur wspaniala showarme z humusem i tradycyjna arabska salatka. Generalnie uwazam, ze kuchnia arabska, z pewnymi lokalnymi wyjatkami, jest zbyt wyszukana, bo i czego mozna po pustynnych, nieurodzajnych krainach ;)

    Szczesliwego Nowego Roku!

    2nd Styczeń 2013 at 02:27

    • Cześć Aniu!

      Mam nadzieję, że generalnie podoba się Wam w Omanie:) (osobiście bardzo chciałabym tam kiedyś wrócić).
      Przepraszam, że nie odpisałam na Skype, ale jak to często bywa, dostałam Twoją wiadomość z opóźnieniem, a potem były już przygotowania do wyjazdu i takie tam…

      Najlepszego w Nowym Roku!

      3rd Styczeń 2013 at 11:27

  4. Ech podobało, podobało …
    Szczególnie klimat – to wspaniałe mieć lato zimą! Niestety już powróciliśmy do egipskiej rzeczywistości. Za oknem zimno, ciemno i dziś znowu wiało piaskiem ;(

    Co mnie zaskoczyło w Omanie, szczególnie po tych kilku latach spędzonych w Kairze, pomimo pustynnego klimatu nie ma tam kurzu. Jak to się dzieje? A w Kairze wręcz przeciwnie – kurz jest nieodłącznym elementem tutejszego życia.

    9th Styczeń 2013 at 02:47

  5. Aniu, moje wrażenia możesz przeczytać na blogu: http://kronikiegipskie.blogspot.com/2013/01/wczasy-po-sezonie.html
    Pozdrawiam

    9th Styczeń 2013 at 20:05

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr