Ban Nam Pick – wioska ludzi Khamu

Za górami, za lasami, w północnej części Laosu znajduje się Ban Nam Pick – wioska ludzi Khamu. Góry może nie są szczególnie imponującej wysokości, za to wspomniane lasy to dżungla. Najprawdziwsza z prawdziwych, czyli taka, po której nie ma możliwości przemieszczania się bez maczety. Ale do rzeczy. O dżungli i maczecie opowiem przy innej okazji.

Mieszkańcy wioski, czyli wspomniani Khamu, przybyli na tereny północnego Laosu już w pierwszym stuleciu naszej ery. Są więc jednymi z najstarszych grup żyjących na tym terenie. Są starsi nawet od ludzi Lao. Do dziś nie jest do końca jasne, skąd dokładnie przybyli Khamu, faktem jest jednak, że w momencie pojawienia się Lao, Khamu zostali przegonieni ze swych siedzib w dolinach i musieli założyć nowe wioski w górach. Dwie wspomniane grupy nie darzyły się wówczas sympatią. Nazwa Khamu została zresztą nadana pierwotnym mieszkańcom właśnie przez Lao i znaczy tyle co „niewolnik”. Przez długie wieki Khamu byli na usługach Lao. Dziś to już przeszłość rzecz jasna.

Obecnie Khamu są drugą pod względem wielkości grupą etniczną. Większą liczbę mieszkańców Laosu stanowią tylko Lao. Wioski Khamu znaleźć można na wielu obszarach północnej części kraju. Niestety tylko niektóre z nich są faktycznie tradycyjnymi wioskami Khamu z właściwymi sobie zwyczajami i własnym językiem.

Typowe domy Khamu są zbudowane na palach o wysokości od 1 do 1,5 metra. Nie mają okien, a jedynie ściany plecione z bambusa. Dachy są pokryte strzechą. W każdej wiosce znajduje się też jeden wspólny dom zamieszkiwany przez dorastających chłopców oraz wykorzystywany przez mężczyzn na zebrania.

Podstawową uprawą Khamu jest ryż. Ale na ich polach znaleźć można również kukurydzę czy bakłażany oraz bardziej egzotyczne dla nas uprawy takie jak na przykład maniok czy tykwa.

Nie obyłoby się również bez tytoniu, bo Khamu od czasu do czasu lubią zapalić fajeczkę. No i słynna „Khamu whiski”. Oficjalnie produkowana jedynie dla własnej konsumpcji, z dobrze poinformowanych źródeł wiem jednak, że chętnie wymieniana jest na najlepsze laotańskie piwo czyli BeerLao.

W każdej wsi jest trochę bawołów, czasem bydła i gęsi, ale najwięcej drobiu i świń.

Rodziny Khamu nie są szczególnie liczne. Tylko najbogatsi mężczyźni mogą sobie pozwolić na posiadanie więcej niż jednej żony.

Tamtejsi ludzie wierzą w duchy, a każda z wiosek ma nie tylko swojego ducha opiekuńczego, ale również szamana, a czasem też kilku czarowników. Tak jak w przypadku Yao, o których pisałam wcześniej, bardzo istotną rolę pełnią duchy przodków.

W kwestii ubioru Khamu są dosyć obojętni. Kobiety nigdy nie były szczególnie uzdolnionymi tkaczkami, wolały raczej kupować gotowe rzeczy od innych. Na co dzień zresztą wystarczają im barwne sarongi i zwykłe bluzki. Starsze kobiety zakładają na głowy chusty, a młodsze po prostu związują włosy. Jedynie na specjalne ceremonie kobiety zakładają swoje tradycyjne ciemne kamizelki z czerwonymi obszyciami oraz ciemne sarongi i chusty, a mężczyźni długie spodnie i wyszywane kurty.

Wioska wydawałoby się bardzo tradycyjna. Zamiast kuchni paleniska. Zamiast łazienki rzeka. Zamiast toalety dżungla. Brak prądu i zasięgu sieci komórkowych. Ale bywają telewizory korzystające z mocy generatorów, czasem anteny satelitarne. I „najlepsza zachodnia muzyka”, czyli taka jaką ludziom z dżungli sprzedają ci z miasta.

Sześć, może siedem godzin pod górę. Strumienie, bambusowe mosty, wąskie ścieżki, wspomniana maczeta. Cztery godziny na dół, drogą podobną. Tle wystarczy, aby dojść do wioski, a potem z niej wrócić.

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr