Pewnego razu w Mandalay


Birma, Mandalay. Jedna z tych świątyń, których nazw nie pamiętam. Późne popołudnie.

Siedziałam w kąciku i zdenerwowana przeliczałam pieniądze, bo właśnie okazało się, że będzie ich mniej, niż miało być – zostały zakwestionowane wszystkie banknoty dwudziestodolarowe, a kolejnych nie uda się wyjąć z bankomatu. Bo bankomatów w Birmie nie ma.

I wtedy przyszli oni. Duży mnich z małym mnichem.

Duży mnich natychmiast zainteresował się pieniędzmi, pewnie rzadko miał do tej pory okazję widzieć kwotę rzędu kilkuset dolarów.

A mały tak bardzo był zauroczony błyszczącą światynią, że zupełnie nie zwracał na mnie uwagi. Stał oparty o jeden z jej filarów, a jego oczy robiły się z wrażenia coraz większe i większe.

Wyciagnęłam aparat.

Trzask migawki niczego nie zmienił. Mały gapił się nadal, dodatkowo otwierając z wrażenia usta.

Pin It

2 Komentarzy

  1. … pieniądze to nie wszystko …

    10th Kwiecień 2011 at 10:03

  2. Na szczęście nie jest to wpis o pieniądzach:)

    11th Kwiecień 2011 at 08:33

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr